Gmina Ścinawa sprzeda 4 bardzo atrakcyjne działki położone na osiedlu klasztorne: nr ewid. 165/16 o pow. 705m2, cena wywoławcza: 25.117zł netto. | nr ewid. 165/17 o pow. 741m2, cena wywoławcza: 26.934zł netto. | nr ewid. 165/18 o pow. 720m2, cena wywoławcza: 25.470zł netto. | nr ewid. 165/19 o pow. 736m2, cena wywoławcza: 26.039zł netto.

Tuesday, Feb 07th

Ostania aktualizacja:08:32:07 AM GMT

Jesteś tutaj: Ścinawa Ścinawa 2009 Czerwiec Złe to czasy ...

Złe to czasy ...

Email Drukuj PDF

Na temat niezgody panującej wewnątrz organów władzy samorządowej w Gminie Ścinawa a w szczególności o złowrogim nastawieniu Radnych Rady Miejskiej wobec sprawującego swój urząd Burmistrza i pracowników UMiG Ścinawa wiadomo nie od dziś i wiadomo niemal każdemu, jednak niepokoi fakt, że konflikt ten nasila się.

Od pewnego czasu mamy do czynienia z okrutną batalią, która zastąpiła mądrą i wyważoną polemikę. Przestrzeń, która powinna być zarezerwowana dla wspólnych działań na rzecz Gminy, w oparciu o porozumienie, Radni wypełniają kąśliwymi atakami, totalną ? niczym nie popartą krytyką oraz agresją ? nierzadko skierowaną personalnie ? naruszającą dobra osobiste konkretnych osób. Wygląda to co raz częściej na prywatne, przepełnione okrucieństwem wojny wypowiadane czy to Burmistrzowi czy innym funkcjonariuszom gminnym. Ofiarą takich ataków miał stać się Sekretarz Gminy Jan Przybylski. To dla znieważenia jego osoby od pewnego czasu Radni fundują mieszkańcom gminy darmowy kurs propagandy ? gratisową szkołę głoszenia nieprawdy. O Sekretarzu publicznie pisze się, że rzekomo brak mu kompetencji, że wątpi się w jego wykształcenie, bo nikomu się nie przedstawił - tymczasem nikt nie ma obowiązku referować swojego życia a tym bardziej spowiadać się z własnych kompetencji i doświadczeń ? te weryfikuje pracodawca. Jan Przybylski przedstawił swoją osobę na tyle, na ile uznał za słuszne ? zachowując się skromnie i powściągliwie. O jego kompetencjach świadczy fakt, że odnajduje się w toku każdej debaty ? należy pamiętać, że jest ?z nami? krótko. W ścinawskiej Gminie jest od niedawna, jednak stanowiska publiczne pełni od lat ? dało mu to możliwość nabycia wielu cennych umiejętności, wprawy i skuteczności w działaniu.

Poczynania Przybylskiego obserwowane są z respektem i zazdrością a może nawet z obawami. Może dlatego dziś wzbrania mu się prawa głosu twierdząc, że jako sekretarz gminy nie ma prawa wypowiadać się publicznie, zarzuca mu się czynny udział w dyskusji, tymczasem wolność wypowiedzi gwarantuje Polakom Konstytucja. Samorządowiec nie tylko ma prawo głosu, lecz będąc w służbie publicznej ma moralny obowiązek jego zajmowania. Czy to źle, że osoba piastująca stanowisko publiczne zabiera głos w sprawach ważnych dla gminy ? Zapewne nie ! Pewnie, gdyby sekretarz Przybylski milczał, Radnym byłoby wygodniej realizować własne interesy, dlatego każda jego opinia musi zostać skrytykowana ? co Radni czynią z niewiarygodnym zacięciem.

Być może właśnie wroga zapalczywość Radnych skłania sekretarza Przybylskiego do zachowań obronnych ? odbieranych przez Radnych jako agresywne. Są one najczęściej podyktowane okolicznościami - nerwową atmosferą spotkań, krytyką dla samej zasady i nagonką. Rzekomo aroganckie zachowania to na przykład wstawienie się za lekceważonym wieloletnim i doświadczonym pracownikiem urzędu podczas posiedzenia jednej ze sławetnych komisji a dodatkowo dżentelmeńska postawa wobec atakowanej kobiety. Takie postawy są rzadkie ? być może dlatego wyśmiewane i krytykowane. Sam zainteresowany mówi o sobie, że jest ?zadymiarzem? ale mówi tak dlatego, że nie boi się przeciwstawić żadnej grupie interesów, nie boi się układów, nie obawia się tego, co będzie, gdy wyrazi odmienne zdanie. Czyż nie jest miarą człowieka jego wewnętrzna siła ? Czy o człowieku nie stanowi niezłomność jego charakteru?

Nie trzeba być filozofem, żeby widzieć różnicę pomiędzy postawą pana Sekretarza a zachowaniami niektórych Radnych, którzy nawet w ważnych sprawach mówią, jak im wygodnie a przez to preparują informacje kierowane do mieszkańców Gminy ? ta zaś niespójna polityka Radnych paraliżuje postęp wszelkich prac, ale być może o to właśnie idzie...

Złe to czasy, w których nad interesem Gminy, nad każdą pozytywną aktywnością, nad każdą inwestycją i poczynaniami, nad dobrem każdego jej mieszkańca i kosztem jego uśmiechu, górę bierze choćby nieświadome, niekorzystne, działanie grupy ludzi!



Blues nad Odrą

Śledzik.pl

Facebook Fan