Sunday, May 20th

Ostania aktualizacja:06:42:14 PM GMT

Jesteś tutaj: Ścinawa Ścinawa 2008 Ścinawa 2008 Maria Jarczyńska 1929 - 2004

Maria Jarczyńska 1929 - 2004

Email Drukuj PDF

Moja Mama, Maria Jarczyńska z domu Gąscecka urodziła się 28 czerwca 1929 r. na terenach obecnej Białorusi, w Drochiczynie, jako trzecie dziecko Stanisławy i Jana. Była oczkiem w głowie swojego ojca, który od najwcześniejszych lat zabierał Marię do cerkwi, gdzie śpiewał w chórze.

Oprócz tego, jako katoliczka śpiewała w kościółku Drochiczyńskim z kilkoma koleżankami, śpiewu mszalnego uczył ks. Chmielewski. Tu też uczęszczała do szkoły. Od 6 roku życia uczyła się grać na gitarze.

Po wojnie razem z rodziną i przyjaciółkami przyjeżdża na Ziemie Odzyskane do Wińska. Do Wińska przyjeżdża tez ks. Chmielewski. W ciągu pierwszych miesięcy pobytu organizuje chór ze swoich Drochiczyńskich parafianek.

Na chór przychodzą młodzi chłopcy pracujący na kolei, jest wśród nich Jan i Florian. W 1946r Maria wychodzi za mąż za Jana, a jej najlepsza przyjaciółka Helena za Floriana. Ślubu udziela ks. Chmielewski, ten sam który przygotowywał małą Marię do I komunii w Drochiczynie. Małżeństwo wyprowadza się do Prochowic, gdzie Jan otrzymuje mieszkanie i nową pracę. W tym czasie Maria zdaje maturę w Liceum w Legnicy. W czasie nauki bierze udział w konkursach literackich i czytelniczych. Otrzymuje wiele nagród i wyróżnień. Największą radością dla Marii jest nagroda - książka ?Igora Newerlego Pamiątka z Celulozy? z dedykacją i spotkanie z autorem.

Po kilku latach wyprowadzają się do Ścinawy do obecnego Domu Dziecka, gdzie zamieszkują na parterze, od strony ul. Przyjaciół Żołnierza. Następna przeprowadzka w roku 1959 na tej samej ulicy, numer 13 , który okazuje się niezwykle szczęśliwy na wiele lat.

Od roku 1960 zaczyna śpiewać w chórze parafialnym prowadzonym przez organistę Pana Borowskiego, następnie Pana Wywałę, po którym organistką zostaje Siostra Ancilla. Maria przez lata jest solistką chóru. Chyba najbardziej rozpoznawany był i wspominany jest do dziś duet Marii i Pana Jana Tomaszewskiego ?AVE MARIA? Gaetano Donizettiego.

Pracuje zawodowo w Przychodni Zdrowia PKP z lekarzem stomatologiem dr. Janem Sierosławskim, bierze udział w programach profilaktycznych dla dzieci w szkołach podstawowych.

Miała wielu znajomych i przyjaciół w różnym wieku i nastolatki i osoby w swoim wieku. Była osobą ciepłą, wyrozumiałą, potrafiła słuchać. Swoją wrażliwością i łagodnością ujmowała wielu ludzi.

Po zakończeniu pracy zawodowej z entuzjazmem zaczyna pracować z Zespołem Ziemi Ścinawskiej. Przeszukuje biblioteki, rozpytuje znajomych o potrzebny dla zespołu repertuar.Chyba w 1986 roku jesienią nagrywana jest przez Wiesławę Staniszewską z Radia Wrocław pierwsza audycja radiowa o zespole. Po kilku latach zespół doczekuje się reportażu w TV WROCŁAW, a tematem są zwyczaje Wielkanocne. Wspólnie osiągają duże sukcesy - nagrody, wyróżnienia./P>

W chórze i z Zespołem pracuje do 1999r. Zawsze znajdowała czas dla innych i na to, co kochała muzykę i poezję. Przez te wszystkie lata pisała wiersze ?do szuflady? Miała żyłkę mediatora i organizatora.

I tak przez całe życie Mojej Mamy przewija się muzyka, poezja i nieustanna wiara w ludzi, w każdym widziała dobro, każdemu ufała.

Mój dom, stworzony przez Mamę, pamiętam pachnący dobrymi perfumami, z palącym się ogniem w piecu, ?gadającym? czajnikiem, cichutko brzmiącą gitarą, zawsze z kwiatami w wazonie.

Moja Mama odeszła 4 lata temu

To są wspomnienia córki Joasi o swojej najdroższej Mamusi.

To taki płomyk, iskierka malutka
Ukryta chytrze za okularów szkłem
Czasem radosna a czasem smutna
Połyskująca dobrem lub złem.
Niekiedy chochlik czai się płochy
Lub sentymentów srebrzy się łza
Albo się dąsa i stroi fochy
Człowiek iskierkę tę w sobie ma.
Bywa jak ognik błędny na błotach
Płoszący konie w bezgwiezdną noc
Rzadko rozbłyśnie jak iskra złota.
Dając pęk wspomnień wzruszeń moc.
Niech dziś wybuchnie młodości żarem
By każdy z nas wesół był i rad
Niechaj owionie Polesia czarem
Jak niegdyś gdy mieliśmy naście lat.


Sypie, sypie pierwszy śnieg wokoło
Zapachniało już zimą, świętami
I tak czysto, srebrzyście wesoło,
Choć refleksje się cisną czasami,
Od pół wieku ,co rok już tak bywa,
Ze w ten dzień biały puch chętnie pada.
W kalendarzu mi rocznic przybywa
Śnieg wspomina i tak opowiada:
Taniec gwiazdek w bezgłośnej piosence
I konika parskanie czasami
Ja z bukietem i w białej sukience
Oczy szczęścia świeciły blaskami
Lekkim puchem zagęszcza się welon,
Śnieżek sypie drobnymi płatkami
Delikatnie strzepnie go Janek
Troskliwymi , dobrymi rękami...
Dzisiaj trudno mi nawet uwierzyć,
ŻE TO KIEDYŚ NAPRAWDĘ TAK BYŁO...


Najpiękniejsza jest przyjaźń. którą złączył wspólny śpiew
Nie ma fałszu , każda nutka czysto brzmi
Jest szczera, otwarta, nie zatrzaśnie nigdy drzwi
Rękę poda w potrzebie,stanie ramieniem w ramię
Umie pocieszyć słowem, które nigdy nie kłamie
Jest wrażliwa nawet na odległy zew,nic nie żąda w zamian
Taka przyjaźń, którą złączył wspólny śpiew.


Przesypały się lata,
jak piasek nadmorskiej plaży
przez rozstawione palce.
Zatrzymam tylko okruchy bursztynu,
którymi los mnie obdarzył.
Jak skarby chronię je w sercu .
W każdym z nich zaklęty jest
promień szczęścia mego życia.
Gdy mi smutno i źle,
Sięgam pamięcią do skarbca
I wydobywam je z ukrycia.



Już nie śpiewam ci Panie
głos mój ucichł
Uwiązł gdzieś w krtani,
Tylko szepczę słowa skargi, tylko gorące modlitwy
Mówią zwiędłe wargi.
Śpiewałam Ci psalmy i kolędy
I pieśni wielkanocne.
Głos mój dźwięczał wszędy
Tam, gdzie cześć Twoją wychwalali
I na majowym
I w czas gorzkich żali.
Pokornie głos znowu podnoszę,
Tylko o jedno proszę:
Ojcze, jeśli dobroć TWA pozwoli
Niech Św. Cecylia zawiedzie mnie do Twojej scholi.

Maria Jarczyńska urodzona 28.06.1929 zmarła 22.07.2004